napis - czas na inspirację

Rozwój osobisty – dlaczego boimy się zmian?

Na pierwszy rzut oka temat oklepany, nudny i przemaglowany na wszystkie możliwe sposoby. W każdej księgarni znajdziemy półkę, która ugina się pod ciężarem cudownych poradników, które gdy tylko po nie sięgniemy, sprawią, że spełnią się nasze najśmielsze marzenia. Sprawdź na czym polega fenomen rozwoju osobistego.

Książki o rozwoju osobistym

Tajemnica ich popularności i poziomu sprzedaży nie wynika z ich rzeczywistego wpływu na życie czytelników. Tak naprawdę ich fenomen polega na tym, że autor znał się dobrze na ludziach i wiedział jak napisać przyjemną książkę. Większość z nas czytając taką książkę kiwała by głową z aprobatą i zachodziła w głowę, czemu sami na to nie wpadliśmy, przecież to wszystko jest takie oczywiste. Niestety pomimo, że my truizmy zapisane w takich poradnikach traktujemy jak ponowne spojrzenie na dawno znane nam sprawy, to nie są one niczym innym jak sposobem na zarobek.

W rzeczywistości nie istnieje jedna cudowna recepta na udany rozwój osobisty. To co sprawdzi się u mnie, niekoniecznie podziała na ciebie i vice versa. Prawda jest taka, że w świecie prócz czerni i bieli istnieją miliony odcieni szarości, które uczymy się rozpoznawać coraz lepiej wraz z doświadczeniem życiowym. Te sposoby na rozwój, które działały na nas wczoraj i dawały nam motywację do ciągłego podnoszenia poprzeczki mogą dziś nie dawać żadnego efektu. Czy jednak prócz zastrzeżeń mam jakiekolwiek swoje spostrzeżenia?

Rozwój osobisty – subiektywne spostrzeżenia

Oczywiście, ale nie chciałbym sam wskakiwać w skórę pisarskiego pasożyta sypiącego truizmami, więc postaram się ugryźć temat z nieco innej perspektywy niż większość obecnie dostępnych na rynku. Niektórzy sądzą, że niemożliwe jest obiektywne spojrzenie na jakąkolwiek sprawę. Ja jednak sądzę, że mimo wszystko to powinno być naszym celem – patrzenie na świat takim jakim jest naprawdę, a nie jakim chcielibyśmy go widzieć. Pierwszym krokiem jaki przyjmuję przy poszukiwaniu prawdy jest zmaksymalizowanie dystansu. A więc wznieśmy się ponad nas i niczym zoom cyfrowy oddalmy się od ziemi poniżej. Z takiej perspektywy widok zmienia się diametralnie. Przestajemy widzieć tylko siebie i czubek własnego nosa, a zaczynamy dostrzegać szerszą perspektywę. Z takiej wysokości tłum ludzi przypomina jedną, zbitą masę – feerię kolorów, która delikatnie faluje w rytm ruchów jej poszczególnych członów. Dzięki temu, zbliżyliśmy się o jeden spośród tysiąca kroków do prawdy. Patrząc z tej perspektywy i podziwiając setki kolorów z których zbudowany jest tłum nadchodzi delikatna refleksja. Przecież każdy z tych ludzi jest wyjątkowy, ma swoje własne przeżycia, emocje, doświadczenia, rodzinę, linię papilarne i kod genetyczny. Pomimo dzielenia wspólnej przestrzeni, każdy jest wyjątkowy i ma nieokreślone możliwości. Zwykle tym co nas ogranicza jest presja społeczna.

Z prądem, czy pod prąd?

Mylny osąd, że aby być dobrym człowiekiem, trzeba pracować na etat, powstrzymywać się od krzyku i płaczu, a wszelkie uczucie gniewu spisywać na karb młodzieńczego buntu z którego jeszcze nie wyrośliśmy. Niekiedy pojedyncza jednostka pozwoli sobie na śmielszą myśl: „a co jest poza granicą tłumu”, ale nie wyrazi jej na głos. W końcu ludzie dookoła, którzy nie mają tyle odwagi żeby choćby dopuścić do siebie taką myśl, nie mogli by znieść chodzącego dowodu ich tchórzostwa. Przyjęliby rolę głosu rozsądku i niby przyjacielską radą przekazywaliby jednostce wybitnej swoje własne wątpliwości: „nie uda ci się”,”zwariowałeś”, „nikt normalny tak nie robi”. I w tym momencie większość jednostek wybitnych zalicza upadek. Ich marzenia i idee, zamieniają się w dziecięce fantazję, a tłum dookoła szepce z aprobatą „wreszcie dorósł”. Niestety prawda jest taka, że człowiek jest istotą społeczną i o wiele wygodnie jest mu płynąć z prądem niż w stronę przeciwną. Jest to naturalny mechanizm, który przesiewa jednostki zbyt słabe żeby przeciwstawić się presji społecznej od ludzi prawdziwe wybitnych. Szare życie, bez smaku, emocji i szczęścia jest efektem właśnie tej sytuacji w której jednostka wybitna została powstrzymana przed wzniesieniem się ponad przeciętność przez tłum. Zapał takiej osoby sprowadzonej na ziemię szybko gaśnie pozostawiając po sobie zgliszcza i popiół, który obserwujemy codziennie na twarzach mijanych ludzi. Ich poważne oblicza zaprzątnięte poważnymi sprawami dnia codziennego: pracą do której nie chcą chodzić,
podatkami, których nie chcą płacić, ludźmi, których nie chcą znać oraz kredytami, których nie chcą spłacać. Żeby uciec z tej ponurej klatki do której wrzuca nas społeczeństwo jesteśmy zmuszeni do rozwoju osobistego. Jednak aby możliwy był rozwój niezbędna jest motywacja, która niestety jest tutaj elementem brakującym. Wpadamy w błędne koło gdzie „dorosłe życie” przytłacza nas swoją przyziemnością, odbierając motywację, bez której nie możemy się rozwijać co umożliwiłoby nam ucieczkę od tej szarości przeciętnego życia.

Jak zmotywować się do zmian w życiu?

Żeby ruszyć z miejsca potrzebne są dwie rzeczy: siła i świadomość. Świadomość własnego nieszczęścia i tego, że mamy jedno życie, którego nie chcielibyśmy spędzić na etacie w pracy, której nie lubimy daje nam brakujący element – motywację. Gdy już mamy motywację jedyną rzeczą, która umożliwi nam osiągnięcie pełnie swoich możliwości jest siła. Tylko wewnętrzna siła psychiczna pozwoli nam wzlecieć ponad przeciętność pomimo dziesiątek rąk ciągnących nas w dół. Dzięki niej będziemy mogli wytrwale walczyć ze słabościami i rozwijać swoje mocne strony. Pomimo przeciwności losu, pomimo nieprzychylnego spojrzenia innych ludzi i pomimo tego, że często będziemy sami przeciw całemu światu, nie poddamy się dzięki wewnętrznej sile i motywacji. Rozwój osobisty nie jest rzeczą przyjemną jakkolwiek by tego nie przedstawiały „przyjemne” poradniki. To ciężki bój ze sobą, innymi i przeciwnościami losu, a tylko od naszego ducha walki zależy to czy ten rozwój zakończy się na najwyższych szczytach, czy też w bezpiecznym tłumie, który mruży oczy, odchylając głowę po to by nań spojrzeć. Nie napisałem tu żadnego sprawdzonego sposobu na rozwój osobisty, nie wskazałem nawet żadnej książki w której taki przepis można by znaleźć ani żadnego coach’a czy mistrza zen, który mógłby wam ułatwić ten rozwój. Zrobiłem to celowo, ponieważ tylko od ciebie zależy to czy odkryjesz swoje talenty i swoje własne indywidualne sposoby na ich rozwijanie. Myślę, że wiele osób zdaje sobie sprawę z tego co napisałem i teraz miałoby ochotę zarzucić mi hipokryzję odnośnie do wspomnianych truizmów. Mam jednak nadzieję, że wiadomości uświadomione i powiedziane na głos nie umilkną i zaszczepią niczym incepcję, niepohamowaną chęć do spełniania marzeń. Do życia szczęśliwego i spełnionego, które można osiągnąć tylko poprzez nigdy niekończący się samorozwój.

 

Edwin Harmata